Zaproszenie do zguby
Przywódcą spiskowców został 29-letni książę Feliks Jusupow. Ten ożeniony z kuzynką cara dziedzic największej w Imperium Rosyjskim fortuny był też zamiłowanym hulaką, stąd jego znajomość z Rasputinem, z którym spotykał się często w zakazanych lokalach Petersburga. Raz czy dwa książę odwiedził nawet Rasputina, prosząc o wyleczenie z jakichś dolegliwości. Pod koniec
grudnia 1916 r. Jusupow zaprosił Rasputina do swego pałacu na kolację, która miała się rozpocząć dobrze po północy.
Rasputin był niechlujny, ubierał się niedbale, na tę okazję wykąpał się jednak, wymył tanim mydłem i przywdział wyszywaną, jedwabną koszulę i spodnie z aksamitu. Książę zaprowadził go do sali w podziemiach.
Na górze, przy dźwiękach patefonu, czterej inni uczestnicy spisku stwarzali pozory wesołej zabawy, na której utknęła jeszcze na kilka chwil -jak powiedziano Rasputinowi - dama, z którą miał się spotkać. Książę osładzał swemu gościowi czas oczekiwania, częstując go naszpikowanymi cyjankiem ciasteczkami i również zatrutym winem. Ku przerażeniu i zdziwieniu księcia, trucizna, którą zaaplikował swemu gościowi w dawce zdolnej zabić wielu ludzi, na Rasputinie nie zrobiła najmniejszego wrażenia.
Po upływie dwóch i pół godziny książę opuścił swego gościa, aby ?zobaczyć, co dzieje się na górze”. Po krótkiej naradzie z pozostałymi konspiratorami Jusupow powrócił do piwnicy z ukrytym pistoletem. Skierował uwagę Rasputina na wiszący na ścianie krucyfiks, polecił odmówić modlitwę, przystawił pistolet do pleców mnicha i wystrzelił. Rasputin upadł na leżącą na podłodze skórę białego niedźwiedzia, a do pokoju wbiegli pozostali spiskowcy. Będący wśród nich
lekarz stwierdził, że ofiara spisku nie żyje. Nie zdążyli jeszcze sobie pogratulować, gdy potworny stariec otworzył oczy, zerwał się na równe nogi i wybiegł po schodach na zamkowy dziedziniec. Zanim dopadł bramy, w głowę i plecy trafiły go kule wystrzelone przez innego spiskowca. Jusupow zaczął okładać leżącego drągiem i walił go tak długo, aż zniknęły wszelkie oznaki życia. Zawinięte w płótno ciało oplatano linami i przez przerębel wrzucono do skutej lodem Newy. Gdy po trzech dniach wydobyto je spod lodu, okazało się, że gdy wrzucano go do rzeki, Rasputin jeszcze żył - w płucach denata była woda.
Na wieść o śmierci Rasputina na ulicach Petersburga zapanowała radość. Księcia Jusupowa i pozostałych uczestników zbrodni skazano na banicję lub wcielono do armii, niektórych uniewinniono.
Ostatnie słowo należało jednak do Rasputina. Przed śmiercią napisał do carycy Aleksandry list, w którym przepowiadał, że nikt z jej rodziny nie przeżyje go o więcej niż dwa lata. W marcu 1917 r. sytuacja na froncie odwróciła się na niekorzyść Rosji, a car został zmuszony do abdykacji. 16 miesięcy później Mikołaj, Aleksandra, Aleksiej, jego cztery siostry: Olga, Tatiana, Maria i Anastazja zostali zamordowani przez bolszewików, którzy przejęli władzę w kraju po obaleniu rządu Aleksandra Kierieńskiego.